AIP Seed Capital – Sto tysięcy złotych czy niezależność?

W lipcu tego roku dowiedziałem się o tym, że Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości, pod którymi prowadzę wraz z wspólnikiem swój biznes, uruchomiły program dofinansowania AIP Seed Capital. Program ten był dedykowany beneficjentom AIP, którzy od bliżej nieokreślonego czasu prowadzili pod tą organizacją formę działalności gospodarczej. A wszystko zaczęło się od…
Początkiem lipca dowiedziałem się o tym programie. Warunki przedstawione w mailu AIP który otrzymałem były idealne. Program AIP SC w zamian za 15 procent udziałów oferował 100 000zł dofinansowania dla 60 firm z całej polski. Kilka dni po odebraniu tego maila odbyło się spotkanie wraz z przedstawicielami AIP SC, który zaprezentowali nam program.
Dowiedzieliśmy się, że w całej Polsce istnieje ponad 1200 firm pod inkubatorami, prowadzonymi przez pełnych zapału ludzi, którzy potrzebują wsparcia, z tego powodu AIP zadecydował dofinansować (z pieniędzy unijnych z programu 3.1) sześćdziesiąt firm z całej Polski. Warunki uczestnictwa w konkursie były jasne i klarowne. Tworzymy prezentacje, wypełniamy stertę formularzy, jedziemy na szkolenia, wypełniamy kolejną stertę papierków, aby ostatecznie 120 z 1200 firm wzięło udział w ostatnim etapie konkursu, tzw. show w jakimś autorskim programie, w którymś z programów TV.
Etap I – prezentacja. Każdy z zespołów miał przygotować prezentację na max 5 stron, opisującą swój pomysł w jak najbardziej konkretny sposób. Liczyła się kreatywność, oraz…. szybkość oddania (sic) prezentacji. Po pierwszym etapie, wraz ze wspólnikiem dostaliśmy wiadomość od AIP o tym, że dostaliśmy się do następnego etapu, a 30 procent z 6mln dofinansowania zostało przyznane Krakowskiemu oddziałowi.
Parę dni później ukazały się w gazetach artykuły mówiące o tym, że konkurs jest nadal otwarty, że nie trzeba być w ogóle zarejestrowanym w AIP i że tak naprawdę liczy się tylko dobry pomysł.
Jak się później okazało, zainteresowanie konkursem było dużo mniejsze niż AIP SC przewidywał. W całym konkursie z 1 200 firm, wzięło udział około 130 z całej polski. Biorąc pod uwagę założenia, że w finalnym etapie miało się znajdować 120 firm, był to pierwszy dowód na porażkę organizacyjną programu AIP SC. Ludzie z całej Polski zostali zaskoczeni informacją o dofinansowaniu w środku wakacji, kiedy duża ich część miała urlopy. Kilkudniowe terminy na składanie prezentacji doprowadziły do tego, że duża część potencjalnych kandydatów, dowiedziała się za późno o konkursie… Ostatecznie
Etap II – formularz nr 1. Wszystkie sto trzydzieści zespołów miało za zadanie w krótkim, parodniowym terminie, uzupełnić formularz który wyglądał jak wstępny biznesplan. Założenia świetne. Inwestorzy z AIP SC powinni znać plany swoich przyszłych partnerów. Na tym etapie dowiedzieliśmy się, że następuje zmiana planów oraz zmiana harmonogramu. Dotarła do nas również informacja, że nikt nie dostał jeszcze środków i poprzednia informacja o zdobyciu dofinansowania była pomyłką.
Etap III – wyjazd na szkolenie i prezentację. Po etapie II osiemdziesiąt ze stu trzydziestu firm dostało informację o tym, że dostało się do kolejnego etapu. Radość niesamowita. Pieniądze na wyciągnięcie ręki, w końcu z 80 zespołów 60 docelowo ma dostać 100 000zł. Każdy z nas miał 75 procentowe szanse na te pieniądze. Był to najbardziej optymistyczny etap całego konkursu. Wraz z kilkoma innymi osobami z Krakowa, które dostały dofinansowanie pojechaliśmy do Warszawy, w celu przeszkolenia nas przez profesjonalnych coachów. Na tych szkoleniach, nauczono nas tego, że trzeba być optymistą, realistą oraz pesymistą, oraz przedstawiono nam jak korzystać z wszystkich trzech charakterów, które tkwią głęboko w każdym z nas. Po kilkugodzinnym szkoleniu każdy z nas miał zaprezentować swój biznes przed inwestorem.
Wszyscy podeszliśmy do tej prezentacji bardzo poważnie. Każda osoba miała 8 minut na zaprezentowanie swojego biznesu. Po prezentacji nastąpiła seria krótkich pytań oraz wstępna ocena. Jak się okazało po wyjściu z prezentacji, wszyscy dostali świetne oceny, pochwały. Każdy z naszych pomysłów został odebrany z entuzjazmem. Zapewniono nas, że teraz jeszcze jeden etap za niecały miesiąc, później prezentacja i ostatecznie założenie spółki wraz z inwestorem.
Etap IV – wyjazd „widzimisię”. Parę dni po powrocie z Warszawy dostaliśmy maila o tym, że znowu zostaliśmy zakwalifikowani do kolejnego etapu (czwartego) oraz, że mamy za dosłownie 3 dni jechać do Warszawy na kolejne szkolenie. Jak się dowiedziałem w samochodzie, nasza koleżanka, która miała najbardziej wychwalany biznes z całej naszej ekipy nie dostała zaproszenia na szkolenie. Niestety dodzwonienie się do osób odpowiedzialnych za ten program było niemożliwe. Kiedy znajoma wysłała smsa, z pytaniem dlaczego nie dostała jakiejkolwiek wiadomości, otrzymała zwrotną odpowiedź „Nie musi Pani już jechać”. Tyle wystarczyło organizatorom, dwadzieścia cztery znaki w smsie, aby podziękować za współpracę. Cóż za oszczędność.
Podczas tego etapu dowiedzieliśmy się od profesjonalnej firmy zajmującej się pozyskiwaniem inwestycji oraz „układaniem firm pod dofinansowania”, że mamy wypełnić prognozę finansową na najbliższe 5 lat. Mamy w niej zawrzeć wszystko i kiedy mówię wszystko, to Oni mięli na myśli wszystko. Zapytaliśmy profesjonalistów prowadzących szkolenie czy i za ile są w stanie przygotować taki raport dla nas (chcieliśmy im to zlecić). Dowiedzieliśmy się, że w terminie krótszym niż dwa tygodnie na jeden wniosek, byłoby to dla nich niemożliwe… Nam dano tydzień na uzupełnienie papierów.
W międzyczasie dowiedzieliśmy się również, że z 80 zespołów duża część została wyrzucona i zostało około 40-50 zespołów (przypominam, że docelowo dofinansowanie miało dostać 60 zespołów)
Etap V – podpisywanie umów. Po czterech ostatnich etapach dostaliśmy wzory wszystkich umów. Każdy z beneficjentów, jeżeli chciał brać udział w dalszym programie miał podpisać umowy, zaparafować każdą stronę i odesłać w ciągu jednego dnia od otrzymania. Po burzy jaka się rozpętała po otrzymaniu tych informacji dano nam kilka dodatkowych dni na zapoznanie się z umową. Umowy te przedstawiliśmy niezależnym prawnikom. Jak się okazało, zostały one skonstruowane z korzyścią jednostronną, tylko i wyłącznie. Co więcej, każda z tych umów miała niewypełnione dane dotyczące inwestora. AIP SC wymagał od nas podpisania W CIEMNO papierów, które później mógłby wypełnić każdy, nawet pan Józek spod budki.
Suma summarum. Projekt mój i mojego wspólnika dostał się do ostatniego etapu konkursu. Mieliśmy bardzo duże szanse na dofinansowanie, które po dokładnym zapoznaniem się z umową byłoby dla nas kulą u nogi i najprawdopodobniej doprowadziłoby do bankructwa naszej firmy, oraz wielkich problemów związanych z sfinalizowaniem jej upadłości. Z czterdziestu paru zespołów, o ile mi wiadomo szesnaście zrezygnowało z uczestnictwa w programie i nie podpisało umów „in blanco”.
My zrezygnowaliśmy. Niektórzy zostali mówiąc, że to jedyna szansa na uruchomienie ich projektu. Trzymam za wszystkich beneficjentów, którzy dostaną dofinansowanie kciuki i mam nadzieję, że ostatecznie wraz z innymi zespołami myliliśmy się co do zamiarów AIP SC. Dla mnie możliwość utraty udziałów w każdej chwili, w firmie nad którą pracowałem latami jest powodem, który dyskwalifikuje cały projekt.
Jak to powiedział mój znajomy:
Jeżeli umowa o Internet za 40zł jest dla mnie niejasna lub krzywdząca to jej nie podpisuję, a co dopiero gdy w grę wchodzi 100 000zł?
Szkoda. Program AIP SC z definicji powinien być programem służącym młodym, przedsiębiorczym osobom, które mają na siebie pomysł i chcą zrobić COŚ w tym kraju. Niestety, to by była idylla. Organizatorzy bezwzględnie postawili na zyski własne i korzystając z dofinansowań unijnych stworzyli świetny pomysł na biznes.
Gratulujemy. Na stu trzydziestu beneficjentów programu, to organizatorzy mieli najlepszy pomysł „na siebie”.
Niestety Piotrze życie rozkłada przed Nami pułapki na każdym kroku. Tyle osiągnęliśmy już wspólnie, że bez 100 tyś. też sobie poradzimy. Pozdrawiam i cieszę się oddając pierwszy wpis na twoim blogu.
A ja zostałem w programie AIP SC. Spotkanie informacyjne większość moich wątpliwości wyjaśniło. „Dla mnie możliwość utraty udziałów w każdej chwili, w firmie nad którą pracowałem latami jest powodem, który dyskwalifikuje cały projekt.”
Nie zgodze się z tym, nikt tych udziałów by Ci nie odebrał, z papierów jasno to wynikało.
A aip sc tak jak napisałeś we wpisie – dla mnie to jedyna droga do realizacji projektu.
@Konrad: Dzięki za pierwszy komentarz ;] Damy radę!
@Daniel: Tak jak napisałem we wpisie, trzymam kciuki. Jeżeli chodzi o ten przepis, to nie będę się kłócił. Interpretacja moja, moich znajomych była taka a nie inna i nie chcę robić z tego tematu miejsca na kłótnie prawne.
Dla mnie pół tej umowy powinno pójść do wymiany. Zaczynając od punktów o braku możliwości łatwego wyjścia ze spółki, braku możliwości zrezygnowania z wejścia z programu przez okres preinkubacji.
Rozumiem, że Tobie ta umowa odpowiadała i mnie to nie przeszkadza, ale ja nie byłbym w stanie jej zaakceptować. Pozdrawiam i życzę sukcesu. Dawaj znać, jak Ci idzie.
Mi tak samo kilka punktów nie pasowało, ale uznałem ze mimo to warto w programie zostać.
Okej, będę co jakiś czas informował co i jak :)
Daniel, jak najbardziej rozumiem Twoją sytuację. W naszym przypadku warunki przedstawione przez AIP były po prostu nie do zaakceptowania. Gdybyśmy podpisali z nimi umowę, w ciągu max roku dwóch zbankrutowalibyśmy, ze względu na to, jak umowa wiązała nam ręce.
Daj znać jak przebiegną finały! :) Powodzenia!
1. Wpis z Krajowego Rejestru Sądowniczego:
http://www.krs-online.com.pl/aip-seed-capital-spolka-z-ograniczona-krs-285695.html
Wniosek: Jako firma prywatna (Z.O.O.) nie może dysponować pieniędzmi Unijnymi.
2. Co to jest dotacja unijna?
„Bezzwrotna pomoc finansowa. Zazwyczaj jest to refundacja kosztów, które beneficjent poniósł. Oznacza to, że na realizację projektów, które otrzymały dotację np. z Phare lub funduszy strukturalnych, należy najpierw wyłożyć 100% środków z własnej kieszeni; cześć tej kwoty może oczywiście pochodzić z kredytu. Dopiero później otrzymuje zwrot określonej części kosztów. ”
3. Ze strony firmy AIP Seed Capital:
„AIP Seed Capital to fundusz kapitału zalążkowego (seed capital), który powstał w wyniku współpracy pomiędzy AIP Group a Tadem Witkowiczem. Został on uruchomiony przez Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości i jest pierwszym tego typu funduszem w Polsce. (…)
AIP ma już pierwszego inwestora, został nim amerykański biznesmen polskiego pochodzenia Tad Witkowicz. Firmy rozpoczynające działalnośd w ramach AIP Seed Capital, oprócz wsparcia finansowego otrzymują również pomoc merytoryczną ze strony Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości.”
4. Podsumowując:
AIP Seed Capital nie jest program unijnym. Jest to program prywatnych inwestorów którzy inwestują w niewielkie firmy na początku ich działalności. Jako instytucja niecharytatywna mają nadzieję na szybki rozwój firmy i odzyskanie części zainwestowanych funduszy.
Radzę wcześniej zrobić mały research :)
@Pan Dobra Rada:
Dzięki za informację. O ile dobrze pamiętam, to ten program jest dofinansowany z programu POIG 3.1. Tak to było nam przedstawiane. Jaka jest ostateczna wersja, tego nie wiem, ponieważ już mnie to nie interesuje.
Szkoda że nic z AIPSC jest dalej niejasne, na stronie głównej brak informacji – dziwne to wszystko, cieszę się że zrezygnowałem, jednak mimo wszystko fajnie że była okazja do spotkania nowych ludzi;)
@Przemko: Jestem ciekawy czy opublikują jakiekolwiek informacje. Jak dla mnie cały konkurs AIP SC to niewypał. Jeżeli w ostatniej części, do której dostało się 40 osób, rezygnuje 1/3 to biorąc pod uwagę fakt, że dofinansowanie miało dostać 60 firm, możemy zobaczyć jak AIP Seed Capital był zorganizowany.
Jedyne co mnie w tym wszystkim zadowala, to fakt, że wpis jest na piątej pozycji w Googlu pod hasłem aip seed capital. Będzie nauczka dla Inkubatorów, oraz garstka informacji dla kolejnych konkursowiczów. Jeżeli chcecie nagłośnić tę sprawę, zapraszam do linkowania tego tekstu oraz do komentowania.
mimo wszystko AIP nie daje az tyle pomocy jakby sie moglo wydawac, ich porady prawne na ktore czeka sie tydzien i otrzymuje e-mailem mozna sobie wsadzic… :) zreszta limity co do ksiegowosci tez powalaja na kolana, zalozenie bylo niezle, ale jak widac nie do konca to wyszlo
Czy mógłbyś napisać coś więcej o tej umowie? Dlaczego miała być kulą u nogi? O co chodzi z tą możliwością utraty udziałów w każdej chwili? Czy możesz (mniej więcej) przytoczyć treść tego zapisu umowy? Jakie jeszcze ograniczenia nakłada SC na beneficjentów?
Jestem b. zainteresowany udziałem w SC i Twój wpis bardzo mnie zastanowił. Do tej pory myślałem, że SC po prostu obejmuje 15% udziałów w spółce w zamian za wpłatę 5.000 kapitału 95.000 zł na kapitał zapasowy. O co w ogóle chodzi z tą umową?
Pls, będę bardzo wdzięczny za odpowiedź…
Pozdrawiam, R.
@posk: Dzięki za komentarz!
Jeżeli chodzi o działalność AIP to ja za bardzo nie narzekam, chociaż zdaję sobie sprawę z ograniczeń jakie się wiążą z prowadzeniem działalności pod tą organizacją. Mój krytyczny wpis dotyczył stricte AIP Seed Capital, czyli pionu AIP który jest odpowiedzialny za dofinansowanie.
@Rob: Nie posiadam dokumentów z tej umowy, jeżeli jesteś zainteresowany tym programem, to z góry poproś o umowę przed wejściem do niego.
W umowie tamtej chodziło o to, że AIP w każdym momencie może wnieść do iluś milionów złotych w formie nowych udziałów. Co za tym idzie, jeśli 5000zł jest równie 100 udziałom, to przy jakimkolwiek wstrzyknięciu kapitału, Twoje udziały topnieją.
To był najmniejszy problem. Dla mnie problemem największym było to, że miałem podpisać umowę in blanco, bez świadomości Z KIM JĄ PODPISUJĘ! Wyobrażasz sobie podpisywać umowę, z wykropkowanym miejscem na inwestora?
Oni faktycznie wystartowali z tym w dziwnym okresie. I ja np. też miałbym ochotę na takie dofinansowanie, ale nic nie mogłem zrobić bo były wakacje a ja byłem w USA.
Panie Piotrze… myślę, że zbyt wiele rzeczy zostało przez Pana opisanych abym teraz mógł pozwolić sobie na polemikę z każdym z punktów po kolei. Pozwolę sobie jednak odnieść się do jednego… umowy inwestycyjnej. Zachęcam Pana do aplikowania w którymkolwiek procesie inwestycyjnym u dowolnego inwestora kapitałowego. Jeżeli uda się Panu dotrzeć do etapu na którym zostanie Panu przedstawiona umowa inwestycyjna to proszę Pana o zestawienie umowy inwestycyjnej z programu AIP SC i „rynkowej”. Dopiero po dokonaniu takiego porównania prosił bym Pana o ocenę czy umowa z programu AIP SC jest dla kogokolwiek z beneficjentów niekorzystna.
Jeżeli chciałby Pan przedyskutować kwestię całego programu to zapraszam Pana do kontaktu na mój adres mailowy. Myślę, że w połowie grudnia, kiedy już zakończymy pracę nad dokumentacją będziemy mogli się spotkać i na spokojnie porozmawiać o programie.
Pozdrawiam Serdecznie
Panie Michale obecnie trwa nabór do kolejnej edycji projektu. Jeżeli chce Pan wyrobić sobie własne zdanie na temat tego co zostało opublikowane powyżej to zachęcam do wzięcia udziału w naborze. Zapewniam, że tym razem każdy otrzyma możliwość zapoznania się z umową już na początku bo uważamy ją za przewagę naszego programu a nie utrudnienie dla beneficjentów.
Panie Tomku,
Prawnicy, z usług których korzystaliśmy, nie potrzebują porównywać umów AIP Seed Capital z rynkowymi, w celu wyrobienia sobie (na temat jakości umowy) opinii. Poza tym, przedstawienie argumentacji w sposób „inne, rynkowe umowy są gorsze od naszych” jest słabe i w żaden sposób nie usprawiedliwia Państwa postawy, którą opisałem na blogu, w i tak dość delikatny i nieszczegółowy sposób.